• Artur Wijata: lubię odkrywać nowe
    Jun 28 2026
    Podobnie było z moją fryzurą. To były lata prób i eksperymentów – mówił w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne ni ż wszystkie w Radiu Kielce” Artur Wijata, dyrektor Kieleckiego Centrum Kultury.Dodał, że ten wieloetapowy proces przygotowania codziennie fryzury opanował - po trzech latach – w 10 minut.- Jeszcze o fryzurze, a właściwie o kolorach włosów – to miałem od różu, przez zielony, blond aż do naturalnych czarnych – opowiadał w audycji. Mama – widząc u mnie na głowie blond stwierdziła, że świetnie wyglądam i powinienem urodzić się blondynem – mówił Artur Wijata. Zdradził, że sam dobiera sobie elementy garderoby, bo kiedyś planował zostać projektantem mody, ale dzięki Bogu nie dostał się na studia do Łodzi. Z perspektywy lat ocenia, że to ciężki kawałek chleba, ale ma na swoim koncie wyróżnienie w jednej z pierwszych edycji Festiwalu OFF Fashion.Skończyłem malarstwo i dzięki temu moja zawodowa droga zaczęła się od pracy jako instruktor do działalności podstawowej i kurator w KCK Galerii „Winda” – mówił. Dzięki uporowi i znajomościom – z tego jestem dumny – udało mi się pokazać prace profesor Magdaleny Abakanowicz. „Podchody” trwały aż pięć lat – zdradził w audycji Artur Wijata.Dzisiaj kieruje dużą placówką kulturalną wprowadzając nowoczesne rozwiązania, nie tylko dla niepełnosprawnych, ale poznając tajniki zrównoważonego rozwoju sam zaczął stosować zasadę „zero wast”.Przestałem już kupować na potęgę buty. Jest ich tyle, że zaczęły wychodzić z mojego domu. Teraz przekazuję je mojemu tacie. Ale kusi mnie ocenienie jakości i długości użytkowania butów zrobionych ze skórek winogron i grzybów – przyznał. Artur Wijata opowiedział także o swoim domu, pełnym kuchennych zapachów, własnych warzyw i owoców i miłości do kuchni autorskiej. Sam gotuję, eksperymentując w kuchni. Lubię wszelkiego rodzaju pasty z sosami, które też są mojego pomysłu, a więc zdrowe! U mnie nic się nie marnuje – przyznał gość „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Poza tym – zdradził Artur Wijata – w domu robię wiele rzeczy manualnych, ale nie znam się na hydraulice, nie potrafię wykonać technicznych rzeczy, zatem nie jestem samowystarczalny. Ale potrafię i lubię odkrywać nowe. Na pytanie jakim zasadom hołduje – Artur Wijata – odpowiedział: uczciwość w każdej sytuacji.
    Show More Show Less
    37 mins
  • W Chinach robiłem za Einstiena!
    Jun 21 2026
    Wszystko przez fryzurę moją fryzurę tłumaczył w programie „Dzień dobry to ja ! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce Andrzej Mochoń. Prezes Targów Kielce dodał, że w Polsce biorą go za Jerzego Maksymiuka. Wątek włosów pojawił się nie przypadkowo. Okazało się bowiem, że od pół wieku gość nie był u fryzjera. W ten sposób chciałem zaoszczędzić i uskładać pieniądze na samochód – śmiał się. Od 1976 roku strzygę się sam – wyznał szef Targów Kielce. Podczas rozmowy Andrzej Mochoń wspominał okres spędzony w rodzinnym Jarosławiu. Zdradził, że nigdy nie miał kłopotów z nauką i ze wszystkich przedmiotów był wzorowym uczniem. Dlatego najbliżsi, mimo, że nie stawiali barier przed wyborem studiów, po latach przyznali, że marzyli o karierze syna, jako lekarza. Dzisiaj podobną zasadę bohater audycji zastosował w stosunku do swoich dzieci. A m ich czwórkę. Jak mówił, razem z żoną wspieraliśmy dzieci w nauce, ale zastrzegliśmy, że nie mają co liczyć na pomoc finansową. W dorosłym życiu muszą radzić sobie sami. Jeden z synów po skończeniu prawa na Uniwersytecie warszawskim wstąpił do zakonu. Jest dominikaninem, sekretarzem prowincjała. Jeśli on jest szczęśliwy – to my przede wszystkim przyznał Andrzej Mochoń. Podobnie było z jego karierą. Po skończeniu studiów miał rozpocząć prace jako wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego. Jednak z powodu braku mieszkania – a wówczas już spodziewaliśmy się dziecka – napisałem do kilku innych uczelni. Odpowiedź przyszła z Kielc. I tak zostałem – podsumował twórca Targów Kielce. Na pytanie, czy mając takie doświadczenie, pokierowałby swoją karierą inaczej, czy tak samo odpowiedział: wcześniej skończyłbym z pracą akademicką i zająłbym się biznesem. Na jego kreatywności poznał się ówczesny wojewoda świętokrzyski Józef Płoskonka, który zaproponował stworzenie spółki. I to były podwaliny pod budowę Tragów Kielce. Z „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” dowiedzieliśmy się także, jaka była historia budowy pomnika Milesa Davisa, który zapoczątkował „Memorial to Miles - Targi Kielce Jazz Festiwal”. O muzyce Andrzej Mochoń opowiedział, że od wczesnych lat szkoły podstawowej zaczął zbierać płyty. Dzisiaj ma ponad półtora tysiąca winylowych egzemplarzy, ale to głównie twórcy jazzowi. Słucha także klasyki i nie jest mu obca muzyka popularna. Jazz natomiast lubi za to, że jego wykonawcy grając pokazują emocje, które są naturalne i prawdziwe. I to uwiecznia na swoich fotografiach. Jest bowiem portrecistą ludzkich twarzy. Andrzej Mochoń – to również mało znana cecha lidera kieleckiego ośrodka wystawienniczego – jest poliglotą. W sposób komunikatywny porozumiewa się po ang9ielsku, niemiecku, rosyjsku, francusku. Teraz uczy się hiszpańskiego. Jest też dziadkiem dziesięciorga wnucząt. Ale na pytanie, kiedy więcej czasu spędzi z wnukami odpowiedział- jestem jeszcze za młody, aby przestać pracować, chociaż szukam już następcy, takiego, który będzie kontynuował dalszy rozwój Targów Kielce. Na pewno nie wejdę już na żadną górę, ani w Himalajach, ani w Ameryce Południowej! Do tej pory traciłem na to za dużo czasu – stwierdził gość ostatniego odcinka programu „ Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
    Show More Show Less
    26 mins
  • Męstwo, ojcostwo i własna via ferrata. Bartosz Świtek w „Dzień dobry, to ja!”
    Jun 14 2026
    Twórca Tyrolki na Kadzielni gościem audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie” Niczym Indiana Jones szukał wagoników w jeziorze Szmaragdowym na Kadzielni, na linach w uprzężach czyścił okna pierwszych wieżowców „Manhattanu”, ale przede wszystkim kocha góry, wspinaczkę i rowerowe wyprawy. Bartosz Świtek, pomysłodawca Tyrolki na kieleckiej Kadzielni, był gościem ostatniego wydania audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. W rozmowie opowiedział o swojej nieoczywistej życiowej drodze. Porzucił zawód prawnika, by realizować własne pomysły i budować życie na własnych zasadach. Wspominał swoją pierwszą firmę, w której dzięki umiejętności pracy na wysokości mógł czyścić wysokie silosy czy okna wieżowców w Łodzi. W programie wspomniał ludzi, którzy go ukształtowali, w tym dziadka, którego nazywa swoim pierwszym przewodnikiem tatrzańskim. -Kiedy miałem cztery lata dziadek zabrał mnie na tygodniową męską wyprawę, obeszliśmy szlaki, spaliśmy w schroniskach górskich. Dziś to on jest przewodnikiem swojego syna podczas rowerowych wypraw w Polsce i za granicą. Bartosz Świtek opowiedział też o współpracy z Teatrem im. Żeromskiego w Kielcach. -Kilka razy w roku jako firma alpinistyczna sprawiamy, że Ikar lata, aktorzy mogą bezpiecznie wykonywać kaskaderskie skoki. – wyjaśnia. Tematami spotkania były m.in. męstwo, ojcostwo, odwaga podejmowania życiowych zmian oraz poszukiwanie szczęścia poza utartymi schematami. Bartosz Świtek został uhonorowany prestiżową Nagrodą Miasta Kielce za 2025 rok. Otrzymał to wyróżnienie za stworzenie pierwszej w Polsce miejskiej via ferraty na terenie Rezerwatu Przyrody Kadzielnia. Ta unikalna inwestycja turystyczna pozwala mieszkańcom i turystom na bezpieczną wspinaczkę i przeżycie górskiej przygody w kontrolowanych warunkach.
    Show More Show Less
    33 mins
  • Sandra Drabik - pięściarka, olimpijka. Adrenalina, euforia i honor
    Jun 7 2026
    Sandra Drabik gościem audycji „Dzień dobry, to ja!”. Opowiedziała o sporcie, adrenalinie i przekraczaniu własnych granic.Pięściarka i olimpijka z Tokio Sandra Drabik była gościem audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Sportsmenka opowiedziała nie tylko o swojej karierze bokserskiej, ale także o pasji do aktywności, które dostarczają jej mocnych emocji.Jak przyznaje, ring to nie jedyne miejsce, w którym lubi sprawdzać swoje możliwości.– Skoki na bungee, skoki ze spadochronem, loty paralotnią. Lubię się trochę bać, a potem przełamać swój strach, wtedy czuje się motyle w brzuchu – mówi Sandra Drabik.Podczas rozmowy nie zabrakło tematów związanych z drogą do sportowych sukcesów, radzeniem sobie z porażkami oraz motywacją do dalszej pracy, ale i o tym czym zajmuje się poza ringiem.- Od 7 lat pełnię służbę w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym. Mogę dwutorowo się rozwijać i jako żołnierz poznając musztrę, ucząc się strzelania i jako sportowiec z pełnym planem treningowym – wyjaśnia.Pytana, czy nie obawia się niepewnych czasów związanych z zagrożeniami wojennymi i misjami zagranicznymi czy obroną granicy mówi twardo, że chociaż kiedy wstępowała do wojska sytuacja międzynarodowa była zupełnie inna to „żołnierzem jest się na całe życie” i swojej decyzji nie żałuje, a nawet po zakończeniu kariery sportowej właśnie na wojsku chce się skupić.Słuchacze usłyszeli między innymi, jak długo trwa euforia po największych zwycięstwach, czego można nauczyć się z niepowodzeń oraz skąd czerpać siłę, by po kolejnych przeszkodach ponownie ruszyć naprzód.
    Show More Show Less
    40 mins
  • Katarzyna Lisowska: uczę się żyć tu i teraz!
    May 31 2026
    Tej zasady stara się trzymać dr Katarzyna Lisowska, która była gościem programu „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Na co dzień pracuję w Instytucie Muzyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i przez studentów nazywana jestem lekarzem od głosu – mówiła. To także oni zdecydowali, żeby przyznać mi tytuł Najlepszego Wykładowcy UJK - dodała wokalistka i kompozytorka.Na pytanie: jak zaczęła się jej przygoda z muzyką, Kasia odpowiedziała, że to był czas przedszkolny. Rodzicom opowiadałam – mówiła – że w sali stoi pianino. Takie samo, po latach, kiedy mama z tatą zauważyli, że muzyka jest dla mnie więcej niż hobby - stanęło w moim pokoju.Dzięki muzyce pokonywałam wszelkie trudności. Nawet jak poważnie zachorowałem piosenki dawały nadzieję – stwierdziła. Do tej pory otrzymuje od fanów listy, w których dziękują za muzykę, która pozwoliła im stanąć w trudnych momentach na nogi. To lepsze, niż wszelkie radiowe ratingi – dodała Kasia Lisowska.To z domu wyniosła szacunek do drugiego człowieka. Pewnie dlatego studenci, tak często zwierzają jej się z różnych prywatnych spraw, prosząc o radę. Artystka zdradziła, że zawsze można na nią liczyć, nie nosi w sobie urazy do innych i wybacza dla siebie. Dlatego życie motywuje nas tylko wtedy, kiedy dostajemy od niego kopniaki.W trakcie rozmowy dr Kasia Lisowska zdradziła kulisy pracy z Andrzejem Piasecznym, którego nie poucza, a daje wskazówki, któremu pomaga na scenie – często śpiewając jego kwestie - gdy na przykład zapomni tekstu. Ta znajomość trwa już półtorej dekady!Mimo, że na co dzień delikatna i subtelna, to w audycji odkryła nieznane swoje strony. Przyznała, że czasami przeklina, a słowo na „k” kiedy niesie „dłuuugie rrrrr”, potrafi rozładować emocje. Zna się na samochodach, wręcz kocha programy motoryzacyjne i lubi stare limuzyny. Ma takie dwie i wie doskonale co to silnik V8. Myśli, że kiedyś, w innym życiu, musiała być, albo złodziejem samochodów, albo mieć samochodowy warsztat. Zdarzało się, że przygotowywała zaprawę murarską, operowała kielnią i fugowała płytki. Teraz buduje swój wymarzony dom – zdradziła autorka trzech solowych albumów.Dr Katarzyna Lisowska wierzy, że dobro zawsze wraca, co odczuła na sobie już wiele razy.Nie chcę być więźniem ani przeszłości, a tym bardziej przyszłości – stwierdziła.Dlatego uczę się żyć tu i teraz! Kasia Lisowska – wokalistka estradowa i sesyjna, pianistka, kompozytorka, pedagog oraz doktor sztuk muzycznych w dziedzinie wokalistyka. Pełni funkcję wicedyrektora ds. kształcenia w Instytucie Muzyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Jest autorka trzech płyt: „Linia życia” (2021), „Aura” (2023), „Dwie Dusze – Jedna Melodia” (2025). Trzecie wydawnictwo to jej autorski projekt oparty na młodzieńczych tekstach Stefan Żeromskiego.
    Show More Show Less
    30 mins
  • Grzegorz Pańtak: skoczyłem z 7 metrów! Dla tańca!
    May 24 2026
    – Gdy miałem dwanaście, może trzynaście lat, zapisałem się z kolegą na kurs tańca, żeby poderwać dziewczynę – wyznał dr Grzegorz Pańtak.I tak wszystko się zaczęło. Jak wspomina tancerz, choreograf i współzałożyciel Kieleckiego Teatru Tańca, rodzice zawsze go wspierali, a ojciec chciał jedynie, by skończył studia.– I skończyłem AWF, aby w przyszłości móc zawodowo uczyć ruchu scenicznego – przyznał.Gość audycji wspominał, jakie zdziwienie u urzędników wywoływały rozmowy na temat założenia w Kielcach teatru tańca. – Zanim jednak formalnie doprowadziliśmy z Elżbietą do powstania instytucji trwało to dziewięć lat. Radni czy urzędnicy pytali, czy nie możemy tańczyć po pracy, wieczorami – wspominał z uśmiechem współzałożyciel KTT. - Nie wiedzieli, ile czasu i wysiłku wymaga zawodowy taniec. To, że osiągnęliśmy cel to duża zasługa Elżbiety Pańtak. Ona miała pomysł na funkcjonowanie teatru. Prowadziła swój zespół i zarażała pasją do tańca wszystkich dokoła. Ona też zatrzymała nas w Kielcach, mimo ofert z dużych ośrodków w Polsce i za granicą. I taniec połączył nas nie tylko na scenie. Także w życiu prywatnym. Poza tym zaczynaliśmy w nowoczesnym i nowo oddanym budynku z dużą sceną, który dziś jest siedzibą Kieleckiego Centrum Kultury i Kieleckiego Teatru Tańca. Chcieliśmy - i to się udało - być partnerami dla innych, a nie tylko szukać pracy w Niemczech, czy Francji. Do nas przyjeżdża Berlin, Paryż, Nowy Jork. Pracujemy często z najlepszymi, na przykład Billym Godsonem, tancerzem w zespole Michaela Jacksona. Zresztą to dla mnie Jackson był, jest i będzie wzorem scenicznym. On tańczył jazz! - podkreślił.Taniec – jak każda dziedzina sztuki – wymaga poświęceń i mozolnej, ciężkiej pracy, aby osiągnąć sukces. Jak tłumaczył artysta, dopiero wtedy można przekraczać granice możliwości własnego ciała.– Dzięki temu można skoczyć nie dwa, lecz trzy, cztery tury, czyli kręcić się w powietrzu i zmieniać jednocześnie układ nóg. Dzisiaj zrobię już tylko dwa tury – przyznał z uśmiechem.W programie zdradził, że dla tańca był gotów podejmować ryzyko. Podczas jednego ze spektakli operowych skoczył nawet z siedmiometrowego muru na niewielki materac. Jednocześnie, jako czynny tancerz, unikał jazdy motocyklem. Dziś podróżuje jednak na dwóch kółkach razem z córką Kamilą i grupą pasjonatów motocykli. Rok temu odwiedzili Albanię. Spełnił również jedno ze swoich marzeń, biorąc udział w rajdzie enduro. Dr Grzegorz Pańtak w szczerej rozmowie powiedział, że przez to, że tyle czasu wspólnie z żoną poświęcili na budowanie teatru, prywatne życie gdzieś zeszło na drugi plan.– Nie było równowagi między pracą a domem – powiedział.Po ponad 20 latach zakończył swoją sceniczną karierę taneczną. Dziś realizuje się w zupełnie innej roli: administratora, choreografa, reżysera światła – przyznał w wywiadzie Magdalenie Galas-Klusek i Pawłowi Solarzowi.Jak podkreślił dr Grzegorz Pańtak - taniec to język, dzięki któremu można komunikować się bez słów na innym poziomie niż werbalnie.
    Show More Show Less
    41 mins
  • Agnieszka Piwowarczyk: modliłam się, żeby spotkać panią!
    May 17 2026
    Takie są pierwsze reakcje kobiet, które pojawiają się w szpitalu i spotykamy się ustalając plan porodu – mówiła Agnieszka Piwowarczyk w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”Położna na co dzień pracująca w Świętokrzyskim Centrum Matki i Noworodka, była dwukrotnie nagrodzona tytułem „Położna na medal”, jest także laureatką „Nagrody Miasta Kielce” w rozmowie z Magdaleną Galas–Klusek i Pawłem Solarzem przyznała, że na co dzień jest bardzo pogodną osobą i taką pozytywną energią próbuje obdarowywać innych, zwłaszcza kobiety przygotowywane do porodu. Dlatego stara się dbać o intymność pacjentek i wchodząc do pokoju zawsze puka do drzwi, lecz nigdy nie przekroczy granicy przejścia na „ty”. „Od pierwszej minuty spotkania z pacjentkom buduje relację opartą na zaufaniu” – mówiła Agnieszka Piwowarczyk.Ale te emocje związane z przygotowaniem do porodu, potem samym porodem pozostają w pamięci, stwierdziła „położna na medal”. Ten kierunek studiów wybrała przypadkiem. Chciała studiować dietetykę w Krakowie, ale zabrakło jej punktów i postanowiła wyjechać do pracy do Londynu. Wracając do Polski złożyła dokumenty na wolne miejsca na UJK w Kielcach. I tak została położną. Niestety – w jej opinii – Kielce nadal są zamknięte na nowości, dotyczy to chociażby utworzenia domów narodzin. Przecież kiedyś rodziło się tylko w domu skwitowała i od razu dodała, że zawsze ma ze sobą walizkę ze sprzętem medycznym. Wzruszona opowiadała o swojej pierwszej ciąży. Było podejrzenie, że dziecko urodzi się chore. „Ani razu nie przeszło mi przez myśl, aby je usunąć” – mówiła. Na szczęście kolejne badania wykluczyły podejrzenie choroby u Feliksa, który jest uparty podobnie jak, ja - dodała.Poród drugiego syna – Kazimierza – był już zaplanowany. Agnieszka Piwowarczyk zdradzając szczegóły prywatnego życia mówiła o wyrozumiałym mężu, który przejmuje wiele obowiązków, aby bohaterka audycji mogła spełniać swoje zawodowe ambicje.„Od lat używam tych samych perfum, które długo pamiętają pacjentki, przeklinam jak szewc, gdy się zdenerwuję, czasami biorę łopatę do ręki i nigdy nie przeprowadzę się do dużego miasta” – opowiadała. Szkoda, że w Polsce nie ma opieki psychologicznej dla lekarzy, pielęgniarek i położnych. Byłoby łatwiej przejść przez te najtrudniejsze momenty pracy. Bo każdy poród jest inny, a życie cudem jest! – stwierdziła Agnieszka Piwowarczyk w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
    Show More Show Less
    34 mins
  • Profestor Marcin Pasiarski o najtrudniejszych aspektach pracy lekarza
    May 11 2026
    Profesor Marcin Pasiarski na co dzień leczy pacjentów onkologicznych. W rozmowie na antenie Radia Kielce słuchacze poznają jednak nie tylko lekarza i specjalistę od onkologii, ale także jutubera, popularyzatora nauki oraz pasjonata strzelectwa.– Wystarczy pójść na strzelnicę, rodzaj skupienia jakiego wymaga ten sport sprawia, że odcinamy się od otoczenia i to pozwala na chwilę zresetowania. Na strzelnicę mogę pójść w ciągu tygodnia a urlop jest bardziej ograniczony. – mówi profesor.W audycji nie zabraknie pytań o najtrudniejsze aspekty pracy lekarza. Czy medyk zawsze mówi pacjentowi całą prawdę? Ile w medycynie jest twardej wiedzy, a ile intuicji?– Z biegiem czasu, nabieraniem doświadczenia przychodzi też coś, czego nie potrafię racjonalnie wyjaśnić, to chyba intuicja. Jest taki moment, że podpowiada już w drzwiach, jak pacjent wchodzi, co jest na rzeczy. Sposób w jaki pacjent mówi, uśmiecha się sprawia, że wiem czy mamy do czynienia z poważnym przypadkiem czy nie. Oczywiście ten błysk intuicji później musi być poparty nauką, badaniami. Z pewnością jednak czasem przyspiesza podjęcie decyzji.– przyznaje profesor Marcin Pasiarski.To była rozmowa o emocjach, odpowiedzialności i granicach nadziei. Także o tym, jak nie zgubić siebie, gdy każdego dnia spotyka się ludzi walczących o życie. Pojawiły się również pytania o przyszłość medycyny: czy warto się szczepić, czy COVID-19 był spiskiem i czy człowiek będzie kiedyś potrafił całkowicie wyleczyć raka?Profesor dr hab. n. med. Marcin Pasiarski jest specjalistą chorób wewnętrznych, hematologii i immunologii klinicznej, kielczaninem, absolwentem Uniwersytetu Medycznego w Lublinie (tam również uzyskał w 2009 roku stopień doktora nauk medycznych). Od 2001 roku pracuje w Świętokrzyskim Centrum Onkologii. Od 2011 roku kierował najpierw oddziałem hematologii, a od 2014 roku Kliniką Hematologii i Transplantacji Szpiku w ŚCO. Od 2015 roku pełni funkcję konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie hematologii, jest wykładowcą Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
    Show More Show Less
    44 mins